Czekoladki z kawowym nadzieniem i wiśniami w alkoholu

image

Moja historia z czekoladkami domowej roboty zaczęła się przed naszym weselem z W. Wymyśliłam sobie, że każdy z gości musi koniecznie dostać coś przygotowanego specjalnie dla niego. Więc robiłam od czerwca do sierpnia 4 rodzaje czekoladek, trufli… Ostatecznie jeszcze dwie noce przed dniem ślubu składaliśmy pudełka, wiązaliśmy kokardki i układaliśmy 450 czekoladek w papilotki… Co Wam mam powiedzieć? Że oszalałam? No pewnie tak, ale zaskoczenie gościa… Wiecie – za wszystko inne zapłacicie kartą Master Card :). Generalnie sprawa jest dość prosta – silikonowa foremka, czekolada, nadzienie i lodówka. Filozofii nie ma. Poważnie. Ale ile satysfakcji! Świetna opcja na osobisty prezent, dodatek do świątecznego prezentu czy małe co nieco na codzień. U mnie wena na produkcję znów wróciła więc dzisiaj mam dla Was przepis na obłędne czekoladki z kawowym nadzieniem i wiśniami w spirytusie, które u nas zostają z domowej produkcji maminej nalewki.

SKŁADNIKI (na 30 czekoladek*):
150 g gorzkiej kuwertury (może być gorzka czekolada o dużej zawartości kakao)
4 łyżki mascarpone
1 mała filiżanka espresso
2 łyżki prawdziwego kakao
1 łyżeczka masła
30 wydrylowanych wiśni w spirytusie (możecie kupić jeśli nie macie lub zalać wiśnie wódką i zostawić minimum na noc)
złoty brokat jadalny do dekoracji (opcjonalnie)

* u mnie foremka silikonowa na 15 czekoladek o wymiarach 21 x 11 cm, każda czekoladka w kształcie serca ma wymiary (w najszerszym miejscu): 3 x 2.5 x 2 cm (szerokość x wysokość x głębokość)

WYKONANIE:

  • Kuwerturę/ czekoladę rozpuszczam w kąpieli wodnej. Lekko studzę.
  • Spód i boki każdego zagłębienia smaruję czekoladą (możecie to robić pędzelkiem, łyżeczką, okrągłym małym nożykiem – czym Wam będzie najwygodniej). Foremkę wkładam do lodówki do stężenia czekolady.
  • Mascarpone, kakao i masło mieszam dokładnie do połączenia składników. Do masy dodaję łyżkami wystudzoną kawę i za każdym razem dokładnie mieszam. Schładzam krem w lodówce.
  • Po zastygnięciu czekolady sprawdzam czy w zagłębieniach dokładnie pokryte są ścianki. Ewentualnie smaruję boki jeszcze raz czekoladą i ponownie schładzam (boki i spód muszą być pokryte na tyle grubą warstwą czekolady, aby nie popękały przy wyciąganiu).
  • Gdy czekolada zastygnie nakładam małą część kremu do zagłębienia, układam wiśnie i pokrywam kremem poniżej linii końca każdej czekoladki. Wkładam foremkę do lodówki jeśli masa w trakcie nakładania stała się za płynna.
  • Każdą czekoladkę pokrywam czekoladą , nadmiar ściągając nożem. Wkładam do lodówki do zastygnięcia.
  • Gotowe czekoladki wyciskam z foremki i pędzelkiem oprószam brokatem. Przechowuję je w lodówce.

image

image

image

Dodaj komentarz